Jest w moim życiu niezwykła kobieta, kobieta, która oddaje siebie dla wielu...
Patrzy na Jezusa z najprostszej strony, a On obficie jej błogosławi, wypełniając tym samym jej serce pokojem. Tym pokojem za którym tęskni świat, bo go nie zna, i nie chce przyjąć.
Twarz tej kobiety niezmienna od lat, jakby sam Bóg zmazywał jej zmarszczki, zwalniał zegar jej życia...
Wiele w jej głowie jest pytań niejasnych, a Bóg ciągle odpowiada na nowo i koi...
Jest tak wiele warta, choć często w to nie wierzy, jest dzielna jak mało kto...
Swoje piękno wylewa na innych, nie myśląc, że ktoś ją odrzuci.
Mogłabym pisać o niej długie strony, lecz zapisane słowa nie oddadzą emocji. Pozostać mogą jedynie na długo w pamięci...
Jej każde słowo w łagodnym tonie uspokaja moje serce.
Dziękuję Jezu, że tak często posługujesz się jej ustami.
Niezwykły to dar znać taką... ją, ukrytą, niedostrzegalną dla świata, ale dla Boga ślniącą i niepowtarzalną, stojącą na właściwym miejscu, często między cierniami życia...
Dziękuję za to, że zawsze jesteś...
Zawsze we właściwym czasie...
Córka
czwartek, 12 listopada 2009
sobota, 31 października 2009
Przeróżne tematy...różne przemyślenia...
Cały pażdziernik minął bardzo szybko. Zatrzymałam się wczoraj na chwilę i pomyślałam, że czas często przecieka mi przez palce.
Są dni kiedy jestem zajęta, są dni wolniejsze, które z moich obserwacji płyną tak samo szybko i myślę... Boże, jak wiele czasu dałeś mi do wykorzystania.
Pobyt Ani minął bezpowrotnie. Mała refleksja, która przychodzi mi teraz do głowy...nie miałam nawet czasu pomyśleć, że ona jest tutaj z nami O_O
Każdy dzień zaczynałyśmy od wspólnej filiżanki kawy z waniliową śmietanką, i świeżo upieczonych muffinek. W pewnym sensie to był czas wakacji:)
Abi nie chciała zwracać swojej uwagi na mamę, bo w pobliżu był ktoś kto uczył ją, jak używać różu do policzków i kremować ręce:)
Aniu dziękuję, że mogłam odpocząć od codziennych trosk życia matki...
Częściej niż kiedykolwiek miałam szansę odkryć prześliczne miejsca w naszej okolicy... Zastanawiam się, jak to się stało, że wcześniej ich nie zauważyłam:)
Kuba też wytrzymywał z nami dzielnie, szczególnie nasze babskie godzinne pogaduchy do drugiej nad ranem. Zabierał nas samochodem w miejsca bardzo dalekie. Zwiedziłam dwa duże miasta, w których byłam wcześniej tylko przelotem...
Ameryka jest krajem, który budzi we mnie skrajne emocje, czasami napotykam rzeczy które bardzo mnie inspirują, o których myślę godzinami, a czasami odkrywam, że to wszystko jest jakby nieosiąglane dla ludzi z innego kraju.
Amerykanie w swojej naturze, w pierwszych piętnastu minutach są najbardziej otwartymi ludźmi na całym globie, ale kiedy kończy się ten krótki okres zdajesz sobie sprawę, że głębiej nie jesteś w stanie ich odkryć. Zamykają się kiedy widzą, że chcesz rozmawiać więcej, zaczynasz zadawać pytania, próbujesz podzielić się tym co masz...
Przez ostatni miesiąc, kiedy pracowałam z moimi znajomymi przy pewnym projekcie w kościele, mogłam obserwować ich reakcje.
Dziękuję Bogu, że dał mi szansę przebywać w innej kulturze, uczyć się tego co dobre, a to co ewidentnie podejrzane odrzucać:)
Ania wyjechała i dziękuję jej za to, że była przez ten czas częścią naszej rodziny, widziała, jak funkcjonujemy z Kubą i Abi, wspierała nas kiedy było cieżko, i zawsze umiała się odnaleźć w każdej sytuacji, szczególnie z naszymi znajomymi z US:)
Dziękuje!
Dziś Ameryka zwariowała... Wszędzie dynie, upiory, trupie czaszki na ciastkach:)
Halloween... tak tak, my nie mamy w tym swojego udziału, co dla naszych znajomych jest wielkim ,,zdziwaczeniem".
Był moment, że stanowczo musiałam powiedzieć nie:)
Kiedy przeczytałam notkę w Wikipedii na temat tego dnia, jeszcze mocniej utwierdziłam się w swoim przekonaniu.
Dla niektórych wyda się to nienormalne, ale ja wiem do czego zmierzam, i wiem też co Bóg mówi w tej sprawie.
Zawsze chciałam iść przez życie radykalnie, mając oczywiście świadomość, że prawdziwa łaska i miłość i przebaczenie istnieją, z drugiej jednak strony mówić NIE na to złe i przewrotne.
Wczoraj czytając księgę Daniela, po raz kolejny zrozumiałam, że bycie stanowyczym dla Jezusa w dzisiejszych czasach jest bardzo cieżkie. Chrześcijanie chcą tak bardzo pomóc ludziom ze świata, że zacznają robić to samo co oni, w rezultacie nie różnią się od nich niczym... co dla mnie jest najsmutniejszą rzeczą.
Ostatnio temat ODWAGI przewija się w moich myślach i modlę się by Bóg nadal dawał mi siłę by stąpać po wąskiej ścieżce.
Tak dobrze jest wiedzieć, że Ty istniejesz JEZU!
Są dni kiedy jestem zajęta, są dni wolniejsze, które z moich obserwacji płyną tak samo szybko i myślę... Boże, jak wiele czasu dałeś mi do wykorzystania.
Pobyt Ani minął bezpowrotnie. Mała refleksja, która przychodzi mi teraz do głowy...nie miałam nawet czasu pomyśleć, że ona jest tutaj z nami O_O
Każdy dzień zaczynałyśmy od wspólnej filiżanki kawy z waniliową śmietanką, i świeżo upieczonych muffinek. W pewnym sensie to był czas wakacji:)
Abi nie chciała zwracać swojej uwagi na mamę, bo w pobliżu był ktoś kto uczył ją, jak używać różu do policzków i kremować ręce:)
Aniu dziękuję, że mogłam odpocząć od codziennych trosk życia matki...
Częściej niż kiedykolwiek miałam szansę odkryć prześliczne miejsca w naszej okolicy... Zastanawiam się, jak to się stało, że wcześniej ich nie zauważyłam:)
Kuba też wytrzymywał z nami dzielnie, szczególnie nasze babskie godzinne pogaduchy do drugiej nad ranem. Zabierał nas samochodem w miejsca bardzo dalekie. Zwiedziłam dwa duże miasta, w których byłam wcześniej tylko przelotem...
Ameryka jest krajem, który budzi we mnie skrajne emocje, czasami napotykam rzeczy które bardzo mnie inspirują, o których myślę godzinami, a czasami odkrywam, że to wszystko jest jakby nieosiąglane dla ludzi z innego kraju.
Amerykanie w swojej naturze, w pierwszych piętnastu minutach są najbardziej otwartymi ludźmi na całym globie, ale kiedy kończy się ten krótki okres zdajesz sobie sprawę, że głębiej nie jesteś w stanie ich odkryć. Zamykają się kiedy widzą, że chcesz rozmawiać więcej, zaczynasz zadawać pytania, próbujesz podzielić się tym co masz...
Przez ostatni miesiąc, kiedy pracowałam z moimi znajomymi przy pewnym projekcie w kościele, mogłam obserwować ich reakcje.
Dziękuję Bogu, że dał mi szansę przebywać w innej kulturze, uczyć się tego co dobre, a to co ewidentnie podejrzane odrzucać:)
Ania wyjechała i dziękuję jej za to, że była przez ten czas częścią naszej rodziny, widziała, jak funkcjonujemy z Kubą i Abi, wspierała nas kiedy było cieżko, i zawsze umiała się odnaleźć w każdej sytuacji, szczególnie z naszymi znajomymi z US:)
Dziękuje!
Dziś Ameryka zwariowała... Wszędzie dynie, upiory, trupie czaszki na ciastkach:)
Halloween... tak tak, my nie mamy w tym swojego udziału, co dla naszych znajomych jest wielkim ,,zdziwaczeniem".
Był moment, że stanowczo musiałam powiedzieć nie:)
Kiedy przeczytałam notkę w Wikipedii na temat tego dnia, jeszcze mocniej utwierdziłam się w swoim przekonaniu.
Dla niektórych wyda się to nienormalne, ale ja wiem do czego zmierzam, i wiem też co Bóg mówi w tej sprawie.
Zawsze chciałam iść przez życie radykalnie, mając oczywiście świadomość, że prawdziwa łaska i miłość i przebaczenie istnieją, z drugiej jednak strony mówić NIE na to złe i przewrotne.
Wczoraj czytając księgę Daniela, po raz kolejny zrozumiałam, że bycie stanowyczym dla Jezusa w dzisiejszych czasach jest bardzo cieżkie. Chrześcijanie chcą tak bardzo pomóc ludziom ze świata, że zacznają robić to samo co oni, w rezultacie nie różnią się od nich niczym... co dla mnie jest najsmutniejszą rzeczą.
Ostatnio temat ODWAGI przewija się w moich myślach i modlę się by Bóg nadal dawał mi siłę by stąpać po wąskiej ścieżce.
Tak dobrze jest wiedzieć, że Ty istniejesz JEZU!
sobota, 3 października 2009
Ten Usmiech Rozweseli Kazdego ... / This Smile Will Cheer Up Everyone ...
Pamietnik Taty - 22 stycznia 2008
Abi ma juz prawie 8 miesiecy. Chociaz za oknem zima w pelni, ona jest pogodna i wysyla usmiechy do kazdego. Usmiechy ktore sa szczere, niewinne i pelne radosci - po prostu rozbrajajace. Jeszcze nie mowi, ale rozumie i reaguje wydajac dziwaczne okrzyki.
Daddy's Diary - January 22, 2008
Abi is almost 8 moths old. Although outside is full winter she is cheerful and send smiles to everybody. Smiles that are sincere, innocent and full of joy - simply disarming. She still doesn't speak, but understands and reacts by giving out those weird sounds.
środa, 23 września 2009
Krótka historia o kochaniu

To chyba taka pora, że coraz częściej marzę o ciepłym kakao, puszystym kocu i spadających liściach...
Tak, tak... Jesień nadchodzi i zaczyna malować drzewa w moich ulubionych odcieniach:)
W tym okresie najczęściej stare zdjęcia, wspomnienia zamknięte w szufladach mojego umysłu nabierają nowego znaczenia. Myślę i myślę... co przyniósł ten mijający rok, czy coś się we mnie zmieniło... a co jeszcze jest przede mną i moją rodziną...
Dobrze jest mi wiedzieć, że Ktoś to kontroluje, ktoś wkłada ciepłe myśli do mojego serca... Ktoś kto kocha jesień tak samo, jak ja:)
W tym tygodniu ciągle przewija się przez moje małe egzystowanie jedno słowo... MIŁOŚĆ...
Ale taka miłość, która uaktywnia się tylko wtedy, kiedy ktoś mówi coś przykrego, ktoś sprawia nam ból.
To niezwykła tajemnica móc kochać ludzi, którzy uciekają od kochania nas...
Czytając ewangelię, chociażby Łukasza, jeden rozdział poświęcony jest niezwykłej, lecz bolesnej miłości...
Ew. Łukasza 6,22-49
I to mnie dziś bardzo dotknęło...
,,Krótka historia o kochaniu"
Policzek nadstawiony
Płaszcz mój oddany...
Pożyczona, tak cenna rzecz,
na zawsze utracona...
Dobro, za dobrem
wyświadczane we łzach
Gdyż łaska również
nad złym się objawia
Hojnie
Wyrozumiale
nie bojąc się ciosu
W takim miejscu,
już stąpamy po złotych ulicach NIEBA...
poniedziałek, 14 września 2009
Na placu zabaw / At the Playground
12 Wrzenia 2009 - W ostatnim czasie plac zabaw stał się największą atrakcją dla Abi. Jeżeli to tylko możliwe, staramy się jak najczęściej odwiedzać to miejsce. Abi biega, wspina się, zjeżdża, huśta się i poznaje nowych przyjaciół. Dla niej to chwile szaleństwa pośród nudnych dni, kiedy musi siedzieć w domu.
September 12, 2009 - Recently playground became the biggest attraction for Abi. Whenever it is possible we try to visit this place. Abi runs, climbs, slides, swings and meets new friends. For her those are moments of high jinks among boring days when she has to sit at home.
September 12, 2009 - Recently playground became the biggest attraction for Abi. Whenever it is possible we try to visit this place. Abi runs, climbs, slides, swings and meets new friends. For her those are moments of high jinks among boring days when she has to sit at home.
wtorek, 8 września 2009
Wydarzenia o jakich świat nie słyszał...
W ostatnim czasie nie wydarzyło się zbyt wiele w West Lafayette (gdyby ktoś z boku miał ocenić swoim fachowym okiem :), ale kiedy spojrzę z zupełnie innej perspektywy, mogę stwierdzić, że dla mnie, dla mojego serca i postrzegania wielu rzeczy, zmieniło się nadwyraz bardzo dużo.
Z wielu miejsc świata zaczynają dochodzić do mnie niezwykłe wiadomości. Wydarzenia o których bynajmniej nie usłyszymy w TVN 24, czy też w Jedynce:)
Bóg jednak działa, tak jak chce.
I kiedy ON zdecyduje byśmy coś wiedzieli użyje całej swojej mocy, byśmy we właściwym czasie otworzyli oczy ze zdziwienia:)
Tak bardzo sie cieszę z każdego świadectwa, które wnosi za sobą wiele pokoju i radości do mojego bytowania.
Na przykład, kiedy ktoś przyjmuje ewangelię z cudownych ust ukochanej przeze mnie osoby... To jest właśnie wypełnianie nakazu Jezusa. Taka wieść sprawia, że masz jeszcze więcej odwagi, ochoty by ludzie naokoło ciebie zostali zbawieni. Jestem z Ciebie dumna kobieto łaski i miłości!
Kiedy słyszę, że druga ukochana osoba pomaga komuś w wielkiej potrzebie, nie oczekując w zamian niczego więcej, wtedy z radości skaczę i dziękuję Bogu, że są jeszcze ludzie, na których od zawsze możesz polegać!
Wiadomość z Paryża, też mnie dziś bardzo ucieszyła, że już tam jesteś i Bóg błogosławi Ci podczas spacerów pod wieżą Eiffla:) Ach niech Bóg spełni wszystkie twoje marzenia:)
Dziekuję też za świadectwo, że Bóg odpowiada w deszczu, podczas spacerów w parku...
Że zawsze jest nadzieja, by usłyszeć wyraźnie Boga.
Myślę, że opisałam tu wielki prezent jaki dostałam w tym tygodniu. Nie spodziewałam się, że tak zbuduje to moją wiarę, pchnie mnie w nowe rejony...
A teraz coś innego, bardziej ziemskiego:)
W czwartek jest nasza 4 rocznica ślubu, tak... tak długo wytrzymaliśmy ze sobą:)
Cieszę się, że jest ktoś taki, jak Pan K., który swoim spokojem zalewa moje dziwne emocje, który darzy mnie największym darem każdego dnia...Miłością... nie oczekując nic w zamian.
Ach, jak dobrze być żoną mego męża... to też dziś poniekąd zrozumiałam:)
I jeszcze coś!
Dziś ktoś bardzo ważny miał urodziny!!!
Dla tego Pana jeszcze raz wyrazy szacunku i podziękowania, że zagościł w mym życiu:)
Z wielu miejsc świata zaczynają dochodzić do mnie niezwykłe wiadomości. Wydarzenia o których bynajmniej nie usłyszymy w TVN 24, czy też w Jedynce:)
Bóg jednak działa, tak jak chce.
I kiedy ON zdecyduje byśmy coś wiedzieli użyje całej swojej mocy, byśmy we właściwym czasie otworzyli oczy ze zdziwienia:)
Tak bardzo sie cieszę z każdego świadectwa, które wnosi za sobą wiele pokoju i radości do mojego bytowania.
Na przykład, kiedy ktoś przyjmuje ewangelię z cudownych ust ukochanej przeze mnie osoby... To jest właśnie wypełnianie nakazu Jezusa. Taka wieść sprawia, że masz jeszcze więcej odwagi, ochoty by ludzie naokoło ciebie zostali zbawieni. Jestem z Ciebie dumna kobieto łaski i miłości!
Kiedy słyszę, że druga ukochana osoba pomaga komuś w wielkiej potrzebie, nie oczekując w zamian niczego więcej, wtedy z radości skaczę i dziękuję Bogu, że są jeszcze ludzie, na których od zawsze możesz polegać!
Wiadomość z Paryża, też mnie dziś bardzo ucieszyła, że już tam jesteś i Bóg błogosławi Ci podczas spacerów pod wieżą Eiffla:) Ach niech Bóg spełni wszystkie twoje marzenia:)
Dziekuję też za świadectwo, że Bóg odpowiada w deszczu, podczas spacerów w parku...
Że zawsze jest nadzieja, by usłyszeć wyraźnie Boga.
Myślę, że opisałam tu wielki prezent jaki dostałam w tym tygodniu. Nie spodziewałam się, że tak zbuduje to moją wiarę, pchnie mnie w nowe rejony...
A teraz coś innego, bardziej ziemskiego:)
W czwartek jest nasza 4 rocznica ślubu, tak... tak długo wytrzymaliśmy ze sobą:)
Cieszę się, że jest ktoś taki, jak Pan K., który swoim spokojem zalewa moje dziwne emocje, który darzy mnie największym darem każdego dnia...Miłością... nie oczekując nic w zamian.
Ach, jak dobrze być żoną mego męża... to też dziś poniekąd zrozumiałam:)
I jeszcze coś!
Dziś ktoś bardzo ważny miał urodziny!!!
Dla tego Pana jeszcze raz wyrazy szacunku i podziękowania, że zagościł w mym życiu:)
piątek, 21 sierpnia 2009
Olśnienie...
Przychodzą takie dni, kiedy wszystko co napotykamy na drodze wydaje się być takie jasne, i zarazem proste.
Łaska oblewa nas, jak ciepły, wiosenny deszcz.
Rankiem witamy dzień szczęśliwi, wiedząc, że Bóg dał nam kolejną szansę, czas który może być niezwykły...
Piszę to ponieważ teraz przeżywam takie chwile, bardzo mi się to podoba...oby szybko się nie skończyło:)
Droga na szczyt wydawała się być dla mnie taka trudna, brakowało sił, nadziei, bagaż złych myśli ciążył na moich barkach, aż chciało się zmienić kierunek i czym prędzej schodzić na dół. Jednak udało się pokonać trudności.
Oddycham, oddycham i żyjęęęęęęęę tylko dzięki JEZUSOWI:)
Wczoraj na przykład odkryłam, kiedy czytałam znaną prawie wszystkim Księgę Wyjścia, że Bóg który w niesamowity sposób wyprowadził Izrael z Egiptu, jest tym samym Bogiem w moim domu, nie zniknęła Jego moc, ani cuda, nie zniknęła również JEGO determinacja i pasja!!!
Wiem, wiem dla niektórych takie myśli są swoiście...dziecinne.
W sumie chcę mieć więcej myśli prostych, niż skomplikowanych.
Lepiej mi się żyje i więcej odkrywam...
I cieszę się niezwykle, że jestem, jak otwarta księga dla wielu, bo nie będą trąbić na dachach o moich ciemnych tajemnicach:)
Uczę się również ostatnio, jak słuchać Bożego głosu, jak wyłapywać go pośród wrzasków świata.
Cudownie jest wiedzieć, że jest ze mną ktoś, kto właśnie pokazuje mi kolejny szczyt do osiągnięcia... tylko tym razem o wiele wyższy...
To do dzieła...
:)
Łaska oblewa nas, jak ciepły, wiosenny deszcz.
Rankiem witamy dzień szczęśliwi, wiedząc, że Bóg dał nam kolejną szansę, czas który może być niezwykły...
Piszę to ponieważ teraz przeżywam takie chwile, bardzo mi się to podoba...oby szybko się nie skończyło:)
Droga na szczyt wydawała się być dla mnie taka trudna, brakowało sił, nadziei, bagaż złych myśli ciążył na moich barkach, aż chciało się zmienić kierunek i czym prędzej schodzić na dół. Jednak udało się pokonać trudności.
Oddycham, oddycham i żyjęęęęęęęę tylko dzięki JEZUSOWI:)
Wczoraj na przykład odkryłam, kiedy czytałam znaną prawie wszystkim Księgę Wyjścia, że Bóg który w niesamowity sposób wyprowadził Izrael z Egiptu, jest tym samym Bogiem w moim domu, nie zniknęła Jego moc, ani cuda, nie zniknęła również JEGO determinacja i pasja!!!
Wiem, wiem dla niektórych takie myśli są swoiście...dziecinne.
W sumie chcę mieć więcej myśli prostych, niż skomplikowanych.
Lepiej mi się żyje i więcej odkrywam...
I cieszę się niezwykle, że jestem, jak otwarta księga dla wielu, bo nie będą trąbić na dachach o moich ciemnych tajemnicach:)
Uczę się również ostatnio, jak słuchać Bożego głosu, jak wyłapywać go pośród wrzasków świata.
Cudownie jest wiedzieć, że jest ze mną ktoś, kto właśnie pokazuje mi kolejny szczyt do osiągnięcia... tylko tym razem o wiele wyższy...
To do dzieła...
:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)