Żyjemy w coraz to innym świecie, i z moich codziennych przemyśleń wnioskuję, że ta inność nabiera tempa każdego dnia:)
Staram się w tym wszystkim co mnie otacza stać w miejscu, jakie wyznacza mi Bóg, choć czasem jest mi po prostu ciężko przechodzić obojętnie obok rzeczy lub sytuacji, które budzą mój niepokój, a także zainteresowanie.
Tu gdzie obecnie żyję, mój każdy dzień jest z ludzkiego punktu widzenia jakiś taki zwyczajny. Czasami nawet mogłabym rzec, iż każdego dnia jest tak samo.
Choć zgłębiając temat w sumie nie jest, bo mając pod opieką dwójkę dziewcząt, które co 20 sekund zmieniają swoje pomysły, życie codzienne jest bardzo barwne, wesołe i pełne niespodzianek tych milszych i tych mniej miłych:) Uczę się codziennie, jak wiele zależy od punktu widzenia sytuacji.
Przez nasz dom co jakiś czas przewija się fala dziwnych wirusów, które przynajmniej jednego członka naszej rodziny muszą zaatakować:)
Wszyscy czekamy na ciepłą wiosnę, i już nie możemy się doczekać, kiedy przywitamy ją w naszej ukochanej Polsce.
A co do mojego kraju, to wiele się tam ostatnio dzieje, od Acta, po zgon 6-miesięcznego dziecka, aż na śmierci Wisławy Szymborskiej skończywszy.
Obserwując to wszystko jest mi czasem bardzo smutno, ile w naszym narodzie jest nienawiści, braku przebaczenia dla człowieka, goryczy i pesymizmu. Choć bardzo kocham Polskę, to wiem, ze teraz będąc w innym kraju te wszystkie negatywne cechy Polaków są dla mnie jeszcze bardziej dostrzegalne. Przykro mi to stwierdzić, ale nie chcę brać tego co złe od moich rodaków. Biblia mówi jasno, że mamy chodzić w światłości codziennie, bez wyjątku:)
Dla mnie światłość to radość, niesienie pomocy innym i nie oczekiwanie niczego w zamian, stawianie innych wyżej od siebie, niechęć do ciągłego narzekania, oraz oderwanie się od schematu ,,Co pomyślą sobie inni"...
Takie myślenie niesie wyzwolenie, wolność w mówieniu, w zachowaniu, a co za tym idzie stajemy się coraz bardziej wiarygodni dla innych, choć może czasem także i niewygodni:)
To tyle jeśli chodzi o moje teraźniejsze przemyślenia:)
środa, 8 lutego 2012
piątek, 23 grudnia 2011
Jezus nam sie narodził!
Co to będą za święta..., nawet zagoszczą na naszym stole śledzie:), a to dzięki naszym przyjaciołom z Indianopolis, z którymi widzimy się w wigilijny poranek, by zjeść śniadanie w restauracji:) Tak, tak to zupełnie coś nowego, bo zazwyczaj w Wigilię nie ruszałam sie z domu, gotując, smażąc i piekąc, a także przygotowując się do wieczornego nabożeństwa w naszym kościele.
A w tym roku przynamniej jakaś mała odmiana:)
Cudownie jest mi się skoncentrować na Betlejem w tym szczególnym czasie, na Marii, która trzymała małą rączkę mojego Zbawiciela, która tuliła Go tak mocno, chyba nie do końca zdając sobie sprawę, kim On był, jest i będzie. Z całą naszą rodziną chcemy, jak najpiękniej uczcić urodziny naszego Pana!
Życzę wszystkim moim bliskim i tym dalszym, aby ten nadchodzący czas miał dla nas wszystkich inne znaczenie, to które jest zapisane w górze a nie to, które jest na dole.
Niech Jezus rodzi się w waszych sercach na nowo, w te Święta, oraz w każdy dzień w nachodzącym 2012 roku.
A w tym roku przynamniej jakaś mała odmiana:)
Cudownie jest mi się skoncentrować na Betlejem w tym szczególnym czasie, na Marii, która trzymała małą rączkę mojego Zbawiciela, która tuliła Go tak mocno, chyba nie do końca zdając sobie sprawę, kim On był, jest i będzie. Z całą naszą rodziną chcemy, jak najpiękniej uczcić urodziny naszego Pana!
Życzę wszystkim moim bliskim i tym dalszym, aby ten nadchodzący czas miał dla nas wszystkich inne znaczenie, to które jest zapisane w górze a nie to, które jest na dole.
Niech Jezus rodzi się w waszych sercach na nowo, w te Święta, oraz w każdy dzień w nachodzącym 2012 roku.
wtorek, 13 grudnia 2011
Kilka slajdów z życia moich córek
A tu sielankowa scena, jak dwie siostry są spokojne, nie kłócą się o zabawki i każda zajęta jest sobą. Szkoda, ze tych chwil jest tak mało;)
U naszych przyjaciół z ukochanymi przez Noemi żywymi zabawkami:)
Abi przed niedzielnym nabożeństwem koniecznie musi odegrać wielką rolę, bierze swój mini teatr, i wymyśla przeróżne historie.
Ukochana zabawa Noemi, całowanie szyby pieca, często stoi tam i mówi do odbicia w szybie. Całkiem śmiesznie to wygląda:)
U naszych przyjaciół z ukochanymi przez Noemi żywymi zabawkami:)
Abi przed niedzielnym nabożeństwem koniecznie musi odegrać wielką rolę, bierze swój mini teatr, i wymyśla przeróżne historie.
Ukochana zabawa Noemi, całowanie szyby pieca, często stoi tam i mówi do odbicia w szybie. Całkiem śmiesznie to wygląda:)
W ten jakże świąteczny czas wiele się zmienia w moim myśleniu. Nie mogę powiedzieć, że się starzeję, ale jakoś czas mi się spowalnia, siadam przy kubku gorącej czekolady i rozmyślam nad moim istnieniem tutaj na ziemi, nad tym co jeszcze przede mną, moim mężem i dziećmi.
Choć śniegu za oknem nie widać, to czuję już ten niezwykły czas, czas który jest takim corocznym prezentem od samego Boga. Czas w którym zdaję sobie sprawę, jak wielki, wszechmocny przysłał na ziemię KOGOŚ dzięki któremu dziś nie muszę się bać, mogę każdego dnia patrzeć z nadzieją na jutro i cieszyć się, że On jeden najlepiej mnie rozumie.
U nas choinka codziennie świeci kolorowymi lampkami, ubraliśmy ją tylko dlatego, że sprawia to Abi ogromną radość.
Niestety do choinki nie ma dojścia, okrążona jest bowiem kanapami z dwóch stron, a za nią są dwie ściany. Zrobiliśmy to z wiadomych względów, by nasze drugie małe bobo nie mogło wgryzać się w bombki i zrywać łańcuchów.
Ostatnio modlimy się wiele o nasze zdrowie, które kuleje straszliwie tej zimy. Jestem już tym trochę zmęczona, ale cóż nic na to nie poradzę, chyba każda matka przez to przechodzi w tym okresie:)
Dziś też odwiedziła mnie bardzo miła osoba z dwójką swoich dziewczynek, i fakt jest jeszcze milszy, że jest to Polka i mogłyśmy razem wypić kawę i chrupać czekoladowe, ciepłe ciastka.
Ten tydzień zapowiada się na bardzo towarzyski, i niezwykle się z tego cieszę, lubię jak ludzie do nas wpadają i możemy rozmawiać przy jedzeniu. Święta spędzamy z naszymi polskimi znajomymi, którzy mieszkają bardzo niedaleko nas, a potem hyc do naszych najdroższych przyjaciół na południe, gdzie zima wcale nie jest zimą, bo świeci tam słońce i można kąpać się w oceanie:)
I to na tyle dzisiaj.
Choć śniegu za oknem nie widać, to czuję już ten niezwykły czas, czas który jest takim corocznym prezentem od samego Boga. Czas w którym zdaję sobie sprawę, jak wielki, wszechmocny przysłał na ziemię KOGOŚ dzięki któremu dziś nie muszę się bać, mogę każdego dnia patrzeć z nadzieją na jutro i cieszyć się, że On jeden najlepiej mnie rozumie.
U nas choinka codziennie świeci kolorowymi lampkami, ubraliśmy ją tylko dlatego, że sprawia to Abi ogromną radość.
Niestety do choinki nie ma dojścia, okrążona jest bowiem kanapami z dwóch stron, a za nią są dwie ściany. Zrobiliśmy to z wiadomych względów, by nasze drugie małe bobo nie mogło wgryzać się w bombki i zrywać łańcuchów.
Ostatnio modlimy się wiele o nasze zdrowie, które kuleje straszliwie tej zimy. Jestem już tym trochę zmęczona, ale cóż nic na to nie poradzę, chyba każda matka przez to przechodzi w tym okresie:)
Dziś też odwiedziła mnie bardzo miła osoba z dwójką swoich dziewczynek, i fakt jest jeszcze milszy, że jest to Polka i mogłyśmy razem wypić kawę i chrupać czekoladowe, ciepłe ciastka.
Ten tydzień zapowiada się na bardzo towarzyski, i niezwykle się z tego cieszę, lubię jak ludzie do nas wpadają i możemy rozmawiać przy jedzeniu. Święta spędzamy z naszymi polskimi znajomymi, którzy mieszkają bardzo niedaleko nas, a potem hyc do naszych najdroższych przyjaciół na południe, gdzie zima wcale nie jest zimą, bo świeci tam słońce i można kąpać się w oceanie:)
I to na tyle dzisiaj.
piątek, 11 listopada 2011
Rózne chwile
W chwili radości przychodzi energia a zaraz potem lekkie uśpienie.
W chwili smutku przychodzi zawachanie, a potem łzy.
W chwili zadumy przychodzi chęć zmiany, a potem działanie.
W chwili złości przychodzi niepotrzebne słowo, a potem pustka.
W chwili stresu przychodzi ten wewnętrzny ucisk, a potem brak realistycznego myślenia.
W chwili poddania się przychodzi rezygnacja, a potem zdaję sobie sprawę, że jest TEN, który mi pomoże... zawsze pomoże...
Najchętniej zostałabym przy tych chwilach radości, tak jak pisał Paweł: ,,radości ze wszystkiego", tego wielkiego i tego małego,i nawet tego niedostrzegalnego:)
Dobrze jest popatrzeć na słońce w ten jesienny dzień.
W chwili smutku przychodzi zawachanie, a potem łzy.
W chwili zadumy przychodzi chęć zmiany, a potem działanie.
W chwili złości przychodzi niepotrzebne słowo, a potem pustka.
W chwili stresu przychodzi ten wewnętrzny ucisk, a potem brak realistycznego myślenia.
W chwili poddania się przychodzi rezygnacja, a potem zdaję sobie sprawę, że jest TEN, który mi pomoże... zawsze pomoże...
Najchętniej zostałabym przy tych chwilach radości, tak jak pisał Paweł: ,,radości ze wszystkiego", tego wielkiego i tego małego,i nawet tego niedostrzegalnego:)
Dobrze jest popatrzeć na słońce w ten jesienny dzień.
środa, 9 listopada 2011
Wiele się u mnie nie dzieje na blogu, za to w życiu jest zupełnie inaczej.
Każdy dzień staje się jak otwarta księga, nie wiadomo co przyniesie, ale zawsze jest nadzieja w Bogu, że On to wszystko złoży i finał będzie okraszony radością i pokojem:)
Jestem teraz matką dwóch najpiękniejszych małych istot na ziemi. Codziennie odkrywam w jednej i drugiej skarby, które kolekcjonuję w swoim pamiętniku, na zdjęciach, czy też w sercu na chłodniejsze dni.
Ta mniejsza umie już bardzo szybko raczkować i ukochała sobie wszystkie najbardziej niedostępne miejsca w naszym domu. A jak już wejdzie w jakąś szczelinę to potem jest krzyk i płacz, bo wyjść się niestety juz stamtąd nie da:)
Ostatnio fascynują ją również lampy, te wysokie stojące na ziemi i powiem szczerze, że nie jestem tym zbytnio zachwycona. Wizja jak coś ciężkiego spada na me dziecko jest przerażająca.
Ta starsza natomiast wyrasta już na małą kobietkę, która potrafi powiedzieć jak coś jej nie pasuje, albo coś ją martwi. Zadzwiające jest jednak to, ze 4 i półroczna dziewczynka umie tak wspaniale opiekować się rocznym łobuziakiem, umie dzielić się zabawkami i nawet potrafi wybaczyć jak ta młodsza cos jej popsuję albo co bardziej prawdobodobne pogryzie. Co do wsadzania wszystkiego do buzi Noemi jest w tym niestety najlepsza. Uwielbia próbować wszystkiego, po okruszki z dywanu, kończąc na kolorowankach, ksiązkach a nawet włosach.
Jak widać sporo mam pracy w ciagu dnia, by sprawować kontrolę, i by w domu panował ład i porządek, bo bałaganu niestety nie znoszę.
U nas za okanmi poza jesienią remont drogi, dokładnie koło naszego budynku, więc odór asfaltu, odgłos młota pneumatycznego, oraz ciągły dzwięk przejeżdżających cieżarówek potrafi sprawić, że tracisz nadzieję na chilę ciszy...
W ten weekend pierwsza amerykańska sesja zdjęciowa w plenerze z Pania fotograf. Pewni bardzo mili ludzie podarowali nam taki prezent na święta Bożego Narodzenia. Zobaczymy jak to będzie, szczególnie dlatego, że Abi nie bardzo chce użczać swojej twarzy dla obiektywu, a Noemi robi ta samą minę do każdego zdjęcia czyli szczerzy zęby:)Śmiać mi się trochę chcę jak sobie pomyślę o tych wszystkich momentach w których będziemy musieli jakoś pozować. Ale może ze 100 zdjęć uda sie wybrać choć 5% czegoś dobrego:)
I to na tyle dzisiaj...
wtorek, 12 kwietnia 2011
:)
U nas za oknem zmienna pogoda. Wczoraj było lato, a dziś zapowiada się jesień z deszczem i zimnym wiatrem. W moim sercu i głowie też wielkie i małe zmiany.
Ciągle zadziwiona tym co Bóg czyni we mnie i naokoło mnie, z drugiej strony troszkę bardziej oczekuję Jezusa i Jego nieustającego pokoju, szczególnie kiedy wchodzę na stronkę TVN24:)
Dużo różnych wiadomości, bo tak naprawdę chcę być na bieżąco jak każdy, jednak po tym wszystkim przychodzi jakieś zrezygnowanie, jakaś zaduma, i tak trwa i trwa bez końca. To chyba jednak muszę zrobić sobie przerwę w odwiedzaniu portali informacyjnych, przynajmniej na jakiś czas:)
Teraz coś z mojego skoroszytu myśli:
Ktoś ostatnio napisał, że staję się wytworem wyobraźni wsród polskich przyjaciół. Powiem szczerze, że się nad tym zastanawiałam, i myślę sobie, że tak cieżko jest być w stałym kontakcie ze wszystkimi których kocham, i którzy są bardzo daleko. Jest jednak to co mi pozostało, pasja w modlitwie za wszystkimi polskimi ludzikami, którzy tego potrzebują, bo co tak naprawdę innego mogę zrobić...
A wiem, wiem każdemu mogę też przesłać jakiegoś lapka albo coś z elektroniki, tak dla przypomnienia, że istnieję:) no i dlatego, że ponoć tu taniej:)
W weekend Bóg zrobił nam niespodziankę, a mianowicie do West Lafayette przyjechali młodzi ludzie z dwójką małych, ślicznych dziewczynek dokładnie w wieku naszych pociech:) Daniel ( bo takie jest imię kolegi z Polski) pracuje na wydziale Fizyki tak jak Kuba, i w związku z tym mogliśmy się poznać. Jego żona Agata jest przesympatyczną osobą, bardzo optymistyczną, i dowcipną. W niedziele całe popołudnie spędziliśmy przy peanut butter cookies i gorącej herbacie (jak na Polaków przystało:)
Tak bardzo się cieszymy, że po 3 latach mamy kogoś z kim możemy pożartować po polsku, kto doskonale nas rozumie i ma takie same spostrzeżenia na temat życia w Ameryce:)
W kolejny weekend też się spotkamy, i mamy zamiar spędzić razem Święta Wielkanocne.
A ja ostatnio stwierdziłam, że musze chyba zacząć coś szykować do Polski, tyle wesel mnie czeka, tyle radości, uścisków od kochającyh mnie osób, choć jednak są też smutne aspekty mojego wyjazdu, których wcześniej nie dostrzegałam za mocno, miesiąc w miesiąc bez mojego męża to niestety nie taka łatwa sprawa, bo jak można funkcjonować normalnie, nie mając przy sobie najlepszego przyjaciela z którym codziennie grasz w gry planszowe, śmiejesz się, przytulasz, chodzisz na spacery...
Ale dziekuję Bogu za to, że dał mi możliwość i w tym roku postawić moje stopy na polskiej ziemi i zobaczyć drogich memu sercu ludziaków:)
To wszystko dziekuję:)
Ciągle zadziwiona tym co Bóg czyni we mnie i naokoło mnie, z drugiej strony troszkę bardziej oczekuję Jezusa i Jego nieustającego pokoju, szczególnie kiedy wchodzę na stronkę TVN24:)
Dużo różnych wiadomości, bo tak naprawdę chcę być na bieżąco jak każdy, jednak po tym wszystkim przychodzi jakieś zrezygnowanie, jakaś zaduma, i tak trwa i trwa bez końca. To chyba jednak muszę zrobić sobie przerwę w odwiedzaniu portali informacyjnych, przynajmniej na jakiś czas:)
Teraz coś z mojego skoroszytu myśli:
Ktoś ostatnio napisał, że staję się wytworem wyobraźni wsród polskich przyjaciół. Powiem szczerze, że się nad tym zastanawiałam, i myślę sobie, że tak cieżko jest być w stałym kontakcie ze wszystkimi których kocham, i którzy są bardzo daleko. Jest jednak to co mi pozostało, pasja w modlitwie za wszystkimi polskimi ludzikami, którzy tego potrzebują, bo co tak naprawdę innego mogę zrobić...
A wiem, wiem każdemu mogę też przesłać jakiegoś lapka albo coś z elektroniki, tak dla przypomnienia, że istnieję:) no i dlatego, że ponoć tu taniej:)
W weekend Bóg zrobił nam niespodziankę, a mianowicie do West Lafayette przyjechali młodzi ludzie z dwójką małych, ślicznych dziewczynek dokładnie w wieku naszych pociech:) Daniel ( bo takie jest imię kolegi z Polski) pracuje na wydziale Fizyki tak jak Kuba, i w związku z tym mogliśmy się poznać. Jego żona Agata jest przesympatyczną osobą, bardzo optymistyczną, i dowcipną. W niedziele całe popołudnie spędziliśmy przy peanut butter cookies i gorącej herbacie (jak na Polaków przystało:)
Tak bardzo się cieszymy, że po 3 latach mamy kogoś z kim możemy pożartować po polsku, kto doskonale nas rozumie i ma takie same spostrzeżenia na temat życia w Ameryce:)
W kolejny weekend też się spotkamy, i mamy zamiar spędzić razem Święta Wielkanocne.
A ja ostatnio stwierdziłam, że musze chyba zacząć coś szykować do Polski, tyle wesel mnie czeka, tyle radości, uścisków od kochającyh mnie osób, choć jednak są też smutne aspekty mojego wyjazdu, których wcześniej nie dostrzegałam za mocno, miesiąc w miesiąc bez mojego męża to niestety nie taka łatwa sprawa, bo jak można funkcjonować normalnie, nie mając przy sobie najlepszego przyjaciela z którym codziennie grasz w gry planszowe, śmiejesz się, przytulasz, chodzisz na spacery...
Ale dziekuję Bogu za to, że dał mi możliwość i w tym roku postawić moje stopy na polskiej ziemi i zobaczyć drogich memu sercu ludziaków:)
To wszystko dziekuję:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






