niedziela, 12 października 2008

Dziś postanowiłam, że przestaję się wreszcie zastanawiać czemu tu jestem, po co i dlaczego...ble, ble, ble:)
Niektórzy dziwią się nam, że opuścilismy kraj, w momencie gdy wiekszość do niego wraca.
Wiadome jest wszem i wobec, że Ameryka przechodzi poważny kryzys, ale w sumie które z państw go nie przechodzi. Większość rynków naszego globu uzależniona jest od Ameryki.

Piszę o tych sprawach, bo ostatnio długo się nad tym zastanawiałam. Jak to jest, że jesteśmy za oceanem i uczestniczymy w kryzysie ( który chciał nie chciał jest odczuwalny, np. w podwyżkach cen za żywność)
Doszłam do prostego wniosku, że tu na ziemi nie ma nigdzie bezpiecznego miejsca, wszedzie dobrze, bądź źle się dzieje. Jedyne bezpieczne miejsce to Boże ramiona i świadość tego, że Jezus zawsze nas ochroni od złego i przeprowadzi przez problemy:)
Kiedy te myśli zwyciężają w mojej głowie odczuwam radość!

Byliśmy dziś kolejny raz w kościele. Coraz bardziej lubię tych ludzi, pomimo, że nie mają dla nas czasu:( Coraz bardziej jestem przekonana, że to nasze miejsce, bo Bóg porusza moje serce żeby modlić się o poszczególne osoby, i jakoś wewnętrznie związuje mnie z nimi:)
Na naszej środowej grupie mamy dwie kobiety chore na raka. Jedna z nich jest moją bliską znajomą. Ostatnio miała do przejścia dwie chemie pod rząd, w poniedziałek i wtorek. Poinformowałam moich rodziców o tym fakcie, a oni powiadomili kościól w Łodzi i w Terespolu. Piszę o tym, bo modlitwa ma moc. W poprzedni czwartek dostałam od tej kobiety maila, z informacją, że to był cudowny czas, choć musiała przyjąć tak dużo leków, nic ją nie bolało i czuła się znakomicie, gdzie wcześniej nie mogła sie ruszać z łóżka przez cały tydzień.
Bóg dzisiaj działa w niesamowity sposób. Dziękuję wszystkim kochanym ludziom, którzy wsparli nas w modlitwie!
Druga kobieta o której pisałam, jest w jeszcze gorszym stanie. Starszne jest to, że lekarze dają jej kilka miesięcy życia. Ma trójkę dzieci w wieku szkolnym, i teraz postanowiła, że nie będzie bezczynnie tracić czasu i jedzie na dwutygodniową misję do Ghany w Afryce. Wyjeżdża już za tydzień. Czyż to nie cudowne cieszyć się życiem w taki sposób:) Choć głęboko wierzę, że Bóg ją uzdrowi!!! Wręcz czekam z niecierpliwością:)

Teraz poniekąd odkrywam swoje powołanie tutaj. Wspierać, pomagać, wyciągać dłoń do ludzi którzy tego potrzebują. Jezus poszedł do tych, którzy byli odrzuceni od społeczeństwa, a my mamy być takimi, jak On. Uczę się tego cały czas.
Przez ostatni tydzień wszyscy ludzie w kościele, zbierali zaoszczędzone na jedzeniu pieniądze do specjalnych kopert w swoich domach. Przez siedem dni wiekszość z nas jadła ryż, fasolę i warzywa. Dlaczego? Aby choć na chwilkę poczuć, co przeżywają ludzie, którzy nie mają funduszy na życie. Wiele ludzi cierpi dziś głód, co pięć sekund na świecie umiera dziecko!
Udało nam się zebrać na niedzielnym spotkaniu tyle by móc wykarmić sto osób przez trzy miesiące! Wspaniale!!! Co, jak co, ale Amerykanie hojni są, a my się od nich uczymy, bo to dobra cecha:)


Na koniec mój ukochany fragment z mojej kochanej Biblii:)

Jezus rzekł:
Bedziesz miłował Pana Boga swego z całego serca swego, z całej duszy, i wszystkich myśli.
To jest największe i pierwsze przykazanie.
A drugie jemu podobne:
Będziesz miłował bliźniego, jak siebie samego!
Ewangelia Mateusza 22, 37-39

1 komentarz:

(Mał)Gorzatka pisze...

Dziękuję Ci Aguś, że piszesz