czwartek, 25 września 2008

Czekać na cud,
wyczekiwać aż się spełni.
W mojej głowie
mętlik myśli.
Niewiele widzę,
oczekując jedynie szczęścia.
Pędzące chwile,
a pomiędzy nimi ja...
zatrzymana w czasie,
by posłuchać...
Słów pokoju,
rodzących nadzieję na coś,
na co od dawna czekałam...

Jak dobrze wiedzieć, że ktoś mnie słyszy, że kiedy mówię, ktoś ciągle mnie słucha, a nie tylko udaje. Codziennie uczę się na nowo przebywać z moim Bogiem, który wciąż mnie zadziwia. Każdego dnia daje mi pokój i radość w zamian nie oczekując nic. Dziś wieczorem, kiedy modliłam się o wszystkie bieżące sprawy, poczułam Jego dłoń na moim ramieniu i wiedziałam od razu, że jestem wyjątkowa w Jego oczach i nikt mi tego nie zabierze. Potem zaczęłam czytać Biblię, każde słowo brzmiało w moich uszach w szczególny sposób.
Tak niewiele trzeba by poczuć pokój w świecie pełnym niesprawiedliwości i zranień.
Nie wyobrażam sobie dzisiaj życia bez mojego Jezusa. Są to dość proste słowa, ale dla mnie nabrały dziś nowego znaczenia.

Moje życie ukryte jest głeboko w Jego dłoni.
Cudownie!

Psalm 23
Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego.
Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach.
Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć:
orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach
przez wzgląd na swoje imię.
Chociażbym chodził ciemną doliną,
zła się nie ulęknę,
bo Ty jesteś ze mną.
Twój kij i Twoja laska
są tym, co mnie pociesza.
Stół dla mnie zastawiasz
wobec mych przeciwników;
namaszczasz mi głowę olejkiem;
mój kielich jest przeobfity.
Tak, dobroć i łaska pójdą w ślad za mną
przez wszystkie dni mego życia
i zamieszkam w domu Pańskim
po najdłuższe czasy.

1 komentarz:

(Mał)Gorzatka pisze...

Dobrze mi tu odetchnąć