poniedziałek, 15 września 2008

Zuzia lalka nieduża:)

Dzisiejszy dzień obfitował w wiele wspaniałych chwil, dlatego, że tak naprawdę mogłam porozmawiać z moimi bliskimi. Na początku zadzwonili moi rodzice i w tym samym momencie listonosz przyniósł nam paczkę od nich. Abi, jak zwykle była najbardziej podekscytowana i krzyczała do nas swoim zdecydowanym głosem yyyy...da...da...da. Wcale jej się nie dziwię, bo moi rodzice większość rzeczy przysłali właśnie dla niej. W pudełku znalazła się śliczna pluszowa laleczka i mnóstwo książeczek.
O dziwo Abi przez cały dzień chodziła za rękę z lalką, która sięga jej do brzucha. Stwierdziłyśmy z moją córką, że trzeba ją jakoś nazwać, i od razu przyszło nam do głowy imię Zuzia:) Abi twierdzącym kiwnięciem głowy zaakceptowała ten fakt i teraz już sobie smacznie śpi ze swoją Zuzą u boku:)
Rodzice zrobili jej ogromną frajdę, bo książeczki po polsku w Ameryce to rarytas:)
Dziękuję Wam bardzo kochani!
Potem zdzwoniłam się z moją kochaną friend z Terespola i gadałyśmy, gadałyśmy, gadałyśmy...aż nas rozłączyło:) Martusia trzymaj się tam beze mnie:)
Na koniec mogłam porozmawiać, a raczej popisać z moim ukochanym Madziutkiem, przyjacielem, jakich mało. Nasza przyjaźń ciągnie się już 8 lat i przeszła już tak wiele, że teraz będzie tylko z górki na pazurki:) Kochana możesz przyznać mi tytuł wymuszacza roku;) Ty wiesz o co chodzi!

Tak się cieszę, że Bóg pewnego dnia w przeszłości tchnął w człowieka pomysł na stworzenie Skypa:)) To WIELKIE BŁOGOSŁAWIEŃSTWO!
Bez tego nie wyobrażam sobie dziś funkcjonować, co tu się dziwić, jestem człowiekiem XXI wieku:)
Kuba teraz właśnie uczestniczy w jednej z grup domowych w naszym kościele, odbywa się późno, zatem ja z Abi nie możemy na niej być, za to w środę mam pierwsze spotkanie dla kobiet w kościele. Na pewno zdam relację, jak było...szczerze i bez ogródek.
To na tyle dzisiaj!
O i zapomniałam wspomnieć, kupiłam dziś sos pomidorowy i parówki za 88 centów. Jednym słowem niezły, amerykański deal:)) Uczę się oszczędzać... na bilety do Polski:)))))

2 komentarze:

ja pisze...

kochana polskich ksiazeczek jest w USA mnostwo trzeba tylko wiedziec do ktorych drzwi pukac:)) caluski ze szkocji!!! Ola

(Mał)Gorzatka pisze...

O,o ktoś tu pozdrawia ze Szkocji. Chyba znam tą tajemniczą "ja"